NASZE SPOTKANIA

Nasze spotkania odbywają się w każdy piątek o godzinie 20.00 w Polskiej Parafii Jezusa Miłosiernego. Zapraszamy!

ADRES

Polska parafia Jezusa Miłosiernego 

6-8 Oliver Grove

Londyn

SE25 6EJ

Masz pytania? Skontaktuj się z nami.
  • Grey Facebook Icon
  • Grey YouTube Icon

© Wspólnota Miłosierdzia Londyn

ŚWIADECTWA

Świadectwo Edyty

Chciałam w kilku słowach opisać moje spotkanie z Jezusem w trakcie majowego Wieczoru Chwały w Państwa wspólnocie :-)

W trakcie modlitwy wstawienniczej poprosiłam, aby modlono się o uzdrowienie mojego chorego, kalekiego serca (nie w sensie fizycznym). Nagle poczułam jak z góry sypie się na mnie w takim delikatnym podmuchu jakiś złoty pył, jakby brokat i objęla mnie obecność Jezusa, taka wszechogarniajaca, jakby byl powietrzem ,którym oddycham, a jednocześnie widziałam przed sobą Jego twarz i wtedy wlał mi do serca odpowiedź na ważne  pytanie, które ostatnio nieustannie zadawałam w modlitwie. Pytanie dotyczyło ślubu kościelnego, czy powinnam czekać aż mój mąż z którym mamy ślub cywilny tak w pełni wróci do Jezusa a jego serce zapłonie gorącą miłościa do Boga... On mi odpowiedział, żeby już nie czekać ,że przychodząc do Niego nie musimy być idealni, nie musimy być tacy nawet w pełni oddani i nawróceni, On będzie działał jeśli Go zaprosimy do naszego małżenstwa. Jezu, dziekuję Ci za tę pewność. Chwała Panu w Niebiosach.

 

Dziękuje serdecznie.

Edyta.

Świadectwo Sylwi i Kacpra

Świadectwo uzdrowienia które doświadczyliśmy w naszej wspólnocie. Kacper, który obecnie ma 11 lat 4 lata temu uległ wypadkowi podczas którego złamał rękę. Jak powiedziała nam jego mama, było to na tyle poważne złamanie że musiał przejść dwie operacje po których zarówno lekarz jak i komisja lekarska orzekli że jego ręka nigdy nie wróci do pełni sprawności. Po tym wypadku jego ręka była także zdeformowana i nie przypominała kształtem ręki zdrowiej. Kacper często także odczuwał w tej ręce duży ból. Dwa tygodnie temu był razem ze swoją mamą na spotkaniu naszej wspólnoty. Po spotkaniu ponieważ ponownie czuł ból w ręce jego mama podeszła z nim do modlitwy o uzdrowienie. Po modlitwie ból całkowicie ustał a Kacper zaczął wykonywać ruchy których nie mógł zrobić przez ostatnie cztery lata. Zmienił się także kształt jego ręki i ponownie zaczęła ona wyglądać jak zdrowa. Kacper powiedział swojej mamie że podczas modlitwy czuł jak kości w jego ręce się przemieszczają. Obecnie ręka Kacpra prawie całkowicie wróciła do pełni sprawności! Chwała Panu! Obok świadectwo Kacpra i jego mamy.

Świadectwo Pauliny

Trochę już minęło od ostatniego Wieczoru Chwały, ale bardzo chciałabym się podzielić z Wami świadectwem.

Nazywam się Paulina. W Londynie mieszkam dopiero od kilku miesięcy. Mam fajną pracę, poznałam tutaj wielu fajnych ludzi, również miałam szczęście jeśli chodzi o mieszkanie. Wszystko ok, ale już od dłuższego czasu chodzi za mną myśl, żeby zbliżyć się do Boga. 

Kiedy jeszcze studiowałam w Polsce, chodziłam na spotkania modlitewne grupy Odnowy w Duchu Świętym działającej przy Duszpasterstwie Akademickim. I wciąż czuję pragnienie zaangażowania się w działalność jakiejść wspólnoty.

Dlatego też od kiedy przyjechałam do Londynu uprawiam tzw. churching. Chodzę na msze i rekolekcje do różnych kościołów (byłam już na mszach po łacinie, na czuwaniu z franciszkanami, na mszach dla młodych, na zwykłych mszach po angielsku, na mszach we wszystkich polskich kościołach, które są nie więcej niż godzinę drogi od miejsca, gdzie mieszkam). (Ostatnio rozmawiałam z babcią i pytała mnie, czy byłam na jakichś rekolecjach wielkopostnych, a ja jej na to, że w tym roku w Wielkim Poście już trzy razy brałam udział w rekolekcjach! - za każdym razem w innym polskim kościele). Trochę szuakm swojego miejsca w tym ogromnym mieście. Dzięki temu też trafiłam do Was - na Wieczór Chwały.

Wstyd się przyznać, ale przyszłam do kościoła rozgniewana i nieumiejąca przebaczyć. Czułam to sobie już od dłuższego czasu, ale ciągle sądziłam, że to ja musze coś zrobić, żeby się tego pozbyć. (Miałam się wkrótce przekonać, że ja sama z siebie nie jestem w stanie nic zrobić, ale z Bogiem - mogę wszystko!).

Nie za wiele się spodziewałam. Powiedziałam Bogu - działaj, jak chcesz, ja się na nic nie nastawiam.

No i działo się!

Najpierw podczas adoracji poczułam, że On JEST. Tak po prostu. Kiedy wpatrywałam się w Hostię, w ciągu paru sekund Pan pokazał mi, że dla Niego czas i miejsce nie mają znaczenia. On jest większy niż to. Ciężko mi to wyjaśnić, ale poczułam Jego wszechogarniającą obecność w każdej sekundzie, w każdym miejscu, w każdym wydarzeniu, w przeszłości i tu i teraz. On JEST. Czułam, jak On patrzy na mnie z bezgraniczną miłością. Miałam też taki obraz, jakby dla Boga w tamtej sekundzie istniał na świecie tylko ten kościół, w którym byliśmy, jakby poza nim świat się kończył. Myślę, że to była odpowiedź Boga na moje pytanie, jakie sobie od jakiegoś czasu zadawałam - jakie to ma znaczenie, że ja coś zrobię, skoro świat i tak jest taki jaki jest? Ale przecież dla Niego to ma znaczenie!

Dla Niego każda osoba ma nieskończenie wielką wartość. Każda modlitwa malutkiej wspólnoty w centrum ateistycznego świata ma nieskończenie wielkie znaczenie! Czułam, że Bóg tam jest między nami. Bardziej obecny niż ktokolwiek z nas.I bardziej bliski niż najlepszy przyjaciel. 

Przyznam się szczerze, że jedna posługujących osób, która przyjechała razem z Mocnymi w Duchu, była przyjacielem mojej przyjaciólki. Bardzo chciałam, żeby to właśnie on się nade mną pomodlił w czasei modlitwy wstawienniczej. Ale nie udało mi się do niego dopchać. No i więc w ostatniej chwili poszłam do jedynej wolnej pary wstawienniczek.

Podczas modlitwy dziewczyny, które się nade mną modliły opowiedziały mi wszystko, co we mnie siedzi. Wszystkie moje zmartwienia, zranienia, poczucie bezsilności. Pierwszy raz doświadczyłam czegoś takiego. Wcześniej już ludzie modlili się nade mną, ale takiej Bożej Mocy jeszcze nidgy wcześniej nie poczułam. Dziewczyny mówiły o rzeczach, o których nie wiedzą nawet moi najbliżsi przyjaciele, o rzeczach, które są tylko między mną i Bogiem. Dzięki nim z serca w Imię Chystusa przebaczyłam tym, którzy mnie zranili i wyrzekłam się ducha lęku i bezsilności. A Chrystus przyszedł i łagodnie wypełnił te wszystkie uwolnione miejsca swoją Miłością i pokojem. Poza tym od kiedy pamiętam noszę w sobie pewien obraz, który zawsze był dla mnie takim marzeniem o przyszłości, o Raju. To jest dość specyficzna scena, o której nigdy nikomu nie opowiadałam. I nagle w czasie modlitwy wstawienniczej dziewczyny dosłownie opisały tę scenę, ze wszystkimi szczegółami! I powiedziały, że dla Boga to już się dzieje, On mnie taką widzi tu i teraz. To się dzieje już! Nie dopiero w Raju! 

W czasie adoracji Najświętszego Sakramentu i podczas modlitwy wstawienniczej czułam się wypełniona po brzegi Miłością Boga. Tak niesamowitą Miłością! Z nią przyszedł też pokój i radość, a także ogromne pragnienie uwielbienia Go! A także pragnienie, by cały świat Go poznał. Szczególnie ten świat, w którym żyjemy - świat zachodni.

Od tego czasu 1 kwietnia, godzina 21:15 - jest dla mnie datą i godziną mojego nawrócenia. Wtedy Bóg zmienił moje myślenie. Dotknął mnie w sposób, jakiego się nie spodziewałam. Z całą swoją Mocą pełną delikatności. Chwała Panu!!

Świadectwo Gabrieli

Jestem po rozwodzie, mam syna który ma 8 lat i  kilka  lat temu zostal  on zdiagnozowoany jako że jest na Spektrum  Autyzmu. Od kilku lat trwa sprawa w sądzie (mój były mąż który jest Anglikiem,  chce wywalczyć kontakt z naszym synem). Od lat trafiam na sędziów  którzy wydaje się że nie rozumieją powagi sytuacji.  Długa historia więc nie będę tu się rozpisywać...

 

Piątego lutego byłam na Mszy Świętej z moim synem który przygotowuje  się do pierwszej  Komuni. Podeszłam wtedy  do modlitwy  wstawienniczej (prowadzonej przez osoby ze  wspólnoty)  prosząc o zmianę w moim życiu. 

 

Siódmego lutego miałam kolejną sprawę w sądzie... Nie mogłam uwierzyć oczom I uszom. Sędzia był starszym mżzczyzną  który przyznał się że jest na Spektrum Autyzmu  I że rozumie przez co przechodzi  mój syn. Czytał po prostu  z moich  myśli. Nie musiałam  nawet nic mówić. Wydawało by się  że siedział  w mojej  głowie  I wyciągał  kolejne  fakty. Powiedział  że wierzy mi a nie mojemu  byłemu mężowi. Nie mogłam w to uwierzyć! 

 

Co Wam chcialam przez to powiedzieć to że wiem ze to sprawa tej modlitwy wstawienniczej. Że to Jezus sprawił.

 

Pozdrawiam Was  serdecznie 

Gabriela 

Świadectwo Edyty

Nie umiem pięknie pisać ale napisze z serca. Dziekuję Bogu że mogłam uczestniczyć w uwielbieniu I poznać Was, niektórych osobiście innych z widzenia.  Pomimo tego że moje życie wciąż wiruje i jest pod górę  to wiem że nie jestem sama mam Boga. Dzięki Wam nauczyłam się jak szukać i poznawać Boga. Zmieniłam siebie i moje grzeszne życie. Dostrzegam grzech swój gdzie wcześniej jakoś sobie to inaczej tłumaczyłam, żeby było po mojemu a nie po Bożemu. Inaczej patrzę na ludzi. Może jeszcze nie z ogromną miłością ale i nie z potępieniem i nienawiścią. Staram się w każdym dostrzec coś dobrego. Nie oceniam innych a to wielki wysiłek i ciężka praca nad sobą. Dzięki Bogu i Wam, uczę się przebaczać. [...] Życzę całej wspólnocie wiele Błogosławieństw. Chwała Panu za tą wspólnotę za ludzi którzy ją tworzą. Macie ogromną moc modlitwy i ja to czuję.

Świadectwo Ani

Bóg zdziałał wiele dobrego w moim życiu. Był zawsze - ale ja nie widziałam Jego ramienia, które pomagało i chroniło mnie od zawsze.

Mam na imię Ania i pragnę podzielić się moim świadectwem.

[...] Jezus jest Królem Miłosierdzia, tylko On - Bóg potrafi tak kochać, uleczyć latami skrywane najbardziej bolesne rany, złagodzić stratę, zabrać nałogi, choroby i wszelaki strach. Chrystus Król. Mój ukochany Przyjaciel. Najdoskonalsza, Nieśmiertelna Miłość! Te pojęcia kiedyś były dla mnie czystą abstrakcją, czymś nierealnym, zaczytanym w przeróżnych książkach. Zmieniło się bardzo dużo rzeczy - poprzez lekturę Pisma Świętego, odnalazłam siebie, dzięki Różańcowi i ofiarowaniu się Sercu Niepokalanej Matki, poczułam sie nareszcie kimś ważnym, nie wyśmianym lecz kochanym. Cały okres bólu, odrzucenia, nienawiści, nie akceptowania siebie minął. Bóg jest Lekarzem, daje doskonałe szczęście. Wypełnia pustkę, której żaden człowiek wypełnić nigdy nie zdoła. Tylko On tak potrafi - dzięki Ci Panie.

Jezus nie poprzestał na leczeniu moich ran głęboko skrywanych przed światem we mnie, On uleczył także moje ciało. Od 13 roku życia chorowałam na kręgosłup. Była to skolioza. Przez okres długich lat choroba nie dawała mi się we znaki wcale, lecz w zeszłym roku w kwietniu ból, który zaczął mi towarzyszyć każdej minuty mnie pokonał. Nigdy nie czułam sie tak bezsilna i samotna - nie mogłam władać własnym ciałem. Leżąc na łóżku, nie mogąc nawet poruszyć nogą czy ręką, nie potrafiąc wstać by zaprowadzić swobodnie dziecko do szkoły - ból paraliżował nie tylko ciało ale i umysł. Nie mogłam normalnie funkcjonować, ja młody człowiek jeszcze miesiąc wcześniej w pełni sprawny. Przez wiele miesięcy nie ustępował, nawet po serii silnych leków czy ćwiczeniach.

Był za to strach, bezradność, samotność i cierpienie. Dniem i nocą - codziennie. Ofiarowałam to wszystko Jezusowi, tak ogromnie chciałam Jego uzdrowienia, oddałam ból w intencji i za dusze cierpiące w czyśćcu oraz za nawrócenie grzeszników. W listopadzie pojawili sie Mocni w Duchu w naszej parafii, podczas Wieczoru Chwały z modlitwą o uzdrowienie, przyszedł do mnie sam Bóg - moja największa Miłość, utęskniony i wyczekiwany, przyszedł ze swym uzdrowieniem i zabrał wszystko. Od tak. Zabrał! Nadal gdy myślę o tym mam dreszcze i łzy szczęścia w oczach. Uzdrowił moje chore i zmęczone bólem ciało, udręczone ciągłym cierpieniem i płaczem. Panie jesteś taki dobry. Dzięki Ci. Bardzo pragnęłam dziecka a ból i chory kręgosłup nie pozwalał mi snuć tych marzeń. [...] I tym razem Jezus okazał mi Swe wielkie miłosierdzie, Pan nie tylko uzdrowił mój kręgosłup ale pobłogosławił dzieciątkiem! To już prawie 8 miesiąc a ja nie mam żadnych bóli. Chwała Ci Jezu!

Na koniec chciałabym jeszcze powiedzieć, że uwolniona zostałam także od nałogu tytoniowego w zeszłym roku. Paliłam od 16 roku życia (z kilkoma przerwami) duże ilości papierosów. Codziennie rano wstawałam prosząc Jezusa aby zabrał mi ten nałóg - to niesamowite - ale tak się stało. Z dnia na dzień przestałam palić nie odczuwając przy tym tzw. głodu nikotynowego itp. Po prostu... Chrystus jest Bogiem rzeczy niemożliwych - dla nas. On wszystko może. On Bóg - a ja moge wszystko w tym, który mnie umacnia! Jezus - największa Miłość!

Dziękuję Ci Panie za wszystko. Chwała Tobie.